deszczowo – kolorowo

Powitał mnie rano dźwięk deszczu uderzającego o parapet… pomyślałam, o jeny pada, br,ale po chwili zastanowienia – no przecież kiedy były upały ponad 30 stopni to marzyłam o deszczu, a kiedy zaczęło padać to narzekam… więc szybko wyskoczyłam z domu pod parasolem podziwiając po drodze piękno kwiatów i ich pogodzenie się z tym, co daje dzień – z deszczem… Wówczas kiedy ja, skulona szłam do samochodu kwiaty czerpały z deszczu siłę i orzeźwienie. Wyglądały po prosty pięknie, kolorowo, wesoło.

ludzie mają dość przewrotną naturę, nie potrafimy cieszyć się z tego, co mamy w danej chwili, nie umiemy dojrzeć pozytywnych emocji, chociażby w spadającej z nieba kropli deszczu, a przecież tak naprawdę dzięki niej żyjemy. Gdyby nie woda, to co by z nami było…

Proszę popatrzeć na kwiaty w ogrodach, w parkach, na skwerach czy tarasach… one się deszczu nie boją, pięknieją z każdą kroplą. A my? Która/ który z Nas wygląda tak pięknie w deszczu jak kwiaty?

kawa z kwiatami … pycha :)

prawie wpół do dwunastej, czas na drugą kawę,

tym razem proponuję kawę na tarasie lub w ogrodzie…

a co zrobić kiedy musi wystarczyć kawa w pracy? a do popołudnia jeszcze dość daleko… nic, po prostu nic, trzeba w danej chwili umieć się odnaleźć, zaakceptować dany stan rzeczy, polubić tę chwilę i pić spokojnie kawę, przecież praca też jest ( może ) być fajna i przyjemna… i jest o wiele milej i przyjemniej… 

czego chcieć więcej?

 

kawa z kwiatami

mniam mniam

znowu i znowu…

Znowu wita Nas poniedziałek,  za parę szybkich dni powiemy i znowu piątek… Taką myślą rozpoczynam kolejny, a zarazem ostatni tydzień czerwca, ostatni tydzień przed wymarzonym urlopem, już doczekać się nie mogę ! Serce podskakuje z radości na samą myśl o błogim lenistwie, o zaszyciu się w ogrodzie z huśtawką i basenem… będę sam na sam z moim zaczarowanym ogrodem… będę go pielęgnować a on mi się odwdzięczy pięknem i spokojem, jest i będzie balsamem dla mej duszy i ukojeniem dla zmęczonych od komputera oczu…

będzie, bo jestem ja

będę, bo jest on

niezapomniany zapach ogrodowej maciejki

Wczoraj po raz pierwszy tej wiosny / tego lata poczułam zapach mojej ogrodowej maciejki… hm zrobiło się przyjemnie. Na małej łodydze jeszcze mniejszy jasno fioletowy kwiatek o jakże intensywnej barwie zapachowej. Piękny, lekko duszący, momentami mdlący.

wysiana w kwietniu, zakwitła i cieszy zmysły w czerwcu i będzie, dobrze pielęgnowana, rosła aż do końca sierpnia.

pięknie wygląda w prostych naczyniach, często także w białych wiklinowych koszykach… ma w sobie wiele uroku i sielskości. odrobina marzeń… bo która z Nas nie chciałabym być jak maciejka? Piękna, delikatna, działająca na zmysły, urocza…

siejmy maciejkę!

dzięki temu będziemy bliższe ideału!

Słońce grzeje,  razi, parzy… Nadaje dniom wesołego, lekkiego charakteru, niesie ze sobą poczucie wolności, a gdy jeszcze towarzyszy mu przyjemny wiaterek to niczego do szczęścia Nam nie trzeba…

To samo czuja kwiaty, jak trudno Nam je zrozumieć. Często. Dziwimy się czasami, że słabo kwitną, albo więdną lub wyglądają nie tak jak powinny.

a czy dbamy o nie prawidłowo?

Kwiaty na rabatach i w ogrodach powinny być podlewane zawsze rano, żeby przez cały dzień mogły czerpać siłę. Wieczorne podlewanie też jest dobre, z tym, że przez noc kwiaty wilgotnieją i może występować pleśnienie oraz gnicie liści. Nigdy nie podlewamy kwiatów z góry, na liście ( zwłaszcza tych, które mają kwiaty ), najkorzystniej jest podlewać pod krzaczek, blisko korzenia.

Taka sama zasada dotyczy kwiatów doniczkowych ustawionych na tarasach, balkonach czy schodach.

Dbajmy także o to, żeby nasze rośliny miały odpowiednią dawkę słońca. Kwiaty w zależności od gatunku preferują pełne nasłonecznienie, półcień lub zupełny cień. Wsłuchajmy się w ich naturę, a odwdzięczą się Nam pięknym wyglądem i długim żywotem.

Kwiaty są odzwierciedleniem duszy

Dobrego dnia!

Kwiaty są lekarstwem na zło tego świata… Zawsze zadowolone, piękne, pełne ekspresji i entuzjazmu. Można uczyć się od nich życia. Czasami bez wody, bez słońca, bez dobrego słowa potrafią wytrzymać wiele chwil w samotności, a mimo to żyją wyczerpująco do ostatniej chwili. 

Kwiaty zwłaszcza różowe poprawiają mi humor, i zmuszają do spojrzenia na swoje życie z lekkim dystansem, z przymrużeniem oka… często przez różowe okulary.

Spróbujcie…

pachnąco…

 Czerwcowe łąki są najpiękniejsze.

Taka myśl towarzyszy mi w poniedziałkowy poranek, towarzyszy mi także zapach skoszonej pod moim oknem łąki. i te kupki siana…

Łąki pełne czerwonych maków, niebieskich chabrów, rumianków wyglądających słońca...

Piękno, takie zwyczajne, proste, wiejskie, łapiące za serce aż do utraty tchu…

aż chce się pobiec przed siebie… :)

 

Storczyk…

hm… charakterek to ona ma na pewno:) i ten wygląd… dostojny i arystokratyczny. Zachwyca.

Zasad pielęgnacji storczyków jest bardzo wiele. I każda z nich jest zupełnie inna. W dbaniu o kwiaty doniczkowe preferuję 1 „złotą” zasadę – wyczucie, takt i prawdziwe uwielbienie. Codzienna rozmowa z kwiatem, a przynajmniej patrzenie na niego z czułością – wystarczy., bo jeśli spojrzymy na kwiata tak jak na żywe stworzenie, całkowicie od Nas zależne to będziemy wiedzieć, czego w danej chwili potrzebuje. Wody,  słońca czy cienia, a może chwili wytchnienia i odpoczynku.

Najlepiej się czuję na wschodnim lub zachodnim oknie, nabiera wtedy szlachetnego koloru, liście przybierają kolor intensywnej zieleni. Wodę preferuje w ilościach umiarkowanych z delikatnym dodatkiem nawozu ( specjalny do storczyków ). Lubi, gdy może ją czerpać swoimi życiodajnymi korzeniami. Wówczas kwitnie długo i obficie.

Pięknieje z dnia na dzień, a my razem z nim.

Już piątek… a tak niedawno był poniedziałek i kolejny intensywny tydzień… w radiu zet mówili byle do piątku… a co powiedzą dzisiaj? Nie będę oryginalna pisząc jak ten czas szybko leci. Zwariowany, napędzony, ciągle gdzieś biegnie ciągnąc Nas za sobą, zmuszając, żebyśmy za nim nadążyli. Gonimy za czymś niewidzialnym, za czymś czego tak naprawdę nie ma, za czymś ulotnym, niestabilnym, rozchwianym emocjonalnie, nafaszerowanym chemią, bez cienia naturalności, za czymś sztucznym.

A gdyby się tak zaszyć w domu? Czy czas nas znajdzie? Czy przypomni sobie o nas?  A może wcale o nas nie zapomni?

Czasami się boję… Że to wszystko co mam wokół siebie, za szybko się skończy. Że nie zdążę…     

i znowu czas…

Byle do piątku !